wtorek, 15 lipca 2014

ROZDZIAŁ II




Dzisiaj knajpka miała mały ruch, więc postanowiłam zadzwonić po Lily. Dziewczyna szybko do mnie przybiegła. Poszłyśmy na zaplecze.
- I jak myślisz… zadzwonić…czy nie ?- zapytałam niepewnie.
- Musisz i to szybko!- odpowiedziała
Kiedy w końcu się zdecydowałam wybrałam numer i włączyłam na głośno mówiący.
-Halo- odezwał się głos
-Ross?-
- Tak. Czy my się znamy?-
- Dałeś mi numer. Jestem dziewczyną z knajpki-
-aach tak Rosalie ?-
- Rose. Skąd znasz moje imię ?
- Mam swoje źródła- odpowiedział śmiejąc się. – Chciałbym się z tobą spotkać. Czy mogę?
- A twoja dziewczyna ?
- Hmm. Zapomniałem, ale coś z tym zrobię. To ja zapiszę sobie twój numer i zadzwonię. Cześć
-pa- odpowiedziałam
Kiedy tylko się wyłączył ja i Lily zaczęłyśmy piszczeć.
- A słuchaj mam właśnie randkę z Logan’em pójdziesz z nami?
- A nie będzie miał nic przeciwko.
Lily zaprzeczyła, więc poszłam. Podczas ich randki usłyszałam jak mi „współczują”, że nie mam chłopaka. Słyszałam, że się ze mnie nabijają. Moja przyjaciółka i to najlepsza ! Zdenerwowana postanowiłam wrócić do domu. Nagle w drodze zadzwonił telefon. Okazało się, że był to Ross. Powiedział, że jego dziewczyna zdradziła go z jakimś aktorem. Oczywiście powiedziałam mu, że współczuję, ale myślałam, że moje serce wybuchnie ze szczęścia ! Nie wyłączając się tłumaczył mi gdzie się właśnie znajduję. Zaczęłam się cofać, żeby móc go dostrzec. Nagle uderzyłam w kogoś plecami. Odwróciłam się i okazało się, że był to Ross. Chłopak zaplanował nasz cudowny dzień. Dowiedzieliśmy się o sobie tyle rzeczy ! Kiedy wyszliśmy z kina blondyn poszedł na chwilkę do toalety. Nagle zobaczyłam, że piątka jakiś postaci ubranych na czarno zbliża się do mnie. Zaczęli do mnie podchodzić, mówić czułe słówka i przytulać mnie. Nagle…. Wpadł rozzłoszczony Ross. Kazał im spadać.
- OOO kogo my tu widzimy… Ross Lynch- powiedział jeden z chłopaków
- Czego chcesz Luke ?
- A gdzie się podziała twoja piękna Laura? Hmm ? Umawiasz się z szarymi myszkami ? Przecież Laura była gwiazdą tak jak ty, a ta tutaj- spojrzał na mnie i popchną mnie do tyłu. Ja oczywiście nie jestem sprawna fizycznie i przewróciłam się rozdzierając skórę o blachę. Krew szybko popłynęła. Banda Luka uciekła.
- Nic ci nie jest ? Dzwonię po pogotowie…

1 komentarz: